Materiał jest nowy, ale ważny więc postanowiłem się z nim rozliczyć tutaj, bo raczej nigdzie w tej formie nie był publikowany. Nawet na papier trafił bez pirata, tak więcej tutaj to ekskluzywna wersja. ( Przypomniałem sobie dokładnie czemu nie trafił, kto widział ten widział, ale teraz kasuję. )Łamię zasady przerwy i to już nie pierwszy raz, ale kto powiedział że muszę być taki słowny. A co do prawdziwego powrotu, to jeszcze chwila, muszę do siebie dojść.
Ostatnio jakoś straciłem ochotę na publikacje zdjęć. Z digarta nawet dużo wywaliłem, bo sam nie wiem z jakiego to powodu, ale patrząc na swoje zdjęcia które wrzuciłem przez ten czas na bloga czy digart (czy gdzie-tam-kolwiek) jakoś mnie odrzucają. Dlatego zaczynam działać wedle zasady, że jak już mam coś wrzucić to zrobię to tylko wtedy gdy naprawdę dojdę do wniosku, że to zdjęcie urywa dupę w każdym aspekcie, nie ma półśrodków i nie biorę jeńców. Jak powiedział A. Adams: “Twelve significant photographs in any one year is a good crop”. Będę robił dużo, bo pomysłów mam sporo (a wszystkie kierują mnie w rejony fotografii gdzie musiałbym porzucić całkowicie to co robiłem dotychczas, dość drastyczne zmiany nastąpią. Tak więc w najbliższym czasie długo, ale to długo może się coś nie ukazać na blogu. Mały dowód na to, że niedawno robiłem zdjęcia do mnie niepodobne:
Na pożegnanie dobra, ale to zajebiście dobra piosenka. Jako, że to taki post przed przerwą to dam dwie piosenki. A i dziękuje bardzo osobie, która pokazała mi Saltillo, dlatego dla niej pierwsza, bo lubi, a druga ode mnie ;)